Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


We wsi Wojskiego stanęliśmy z rana —
Ale nim jeszcze poszedł na spoczynek,
Oświadczył Hetman rzecz krótkiemi słowy,
A Wojski przyjął zamysły łaskawie,
I jako bliski pani Miecznikowéj,
Przyrzekł nam pomoc życzliwą w téj sprawie.

„Nazajutrz przebiegł do Malinek rankiem,
I przed śniadaniem jeszcze do nas wrócił,
Lecz znać słów parę o zamiarach rzucił,
Bo tylko Pani witała pod gankiem,
Gdyśmy poszóstno w dziedziniec wjechali.
Najprzód słów parę o Mieczniku padło,
I westchnień parę z piersi się wykradło,
A kiedy Pani chciała prosić daléj,
Rzecze pan hetman:

„Kawaler stateczny,
Ozdoba naszéj chorągwi walecznéj,
Porucznik Mohort — prawa ręka w boju,
A domu mego przyjaciel w pokoju,
Prosi by wolno było wejść w te progi.”
A Pani na to — „Od dawna nam drogi!
Witam i proszę!” i skłoniła grzecznie,
A Panu rękę podała statecznie....

„Przez trzy dni trwała gościna wesoła,
Lecz hetman koni nie kazał wykładać,
Chcąc się z zamiarów jawnie wyspowiadać;
Ztąd pannęm tylko widywał u stoła.
Aż dnia czwartego rzekł mi hetman z rana:
„Trzy dni tu gościm bez szaréj poléwki,
A więc się skłonić wypada w kolana,
A jak rozumiem nie odmówią dziéwki;