Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Ja z kondolencyą dam listy od siebie,
Boć wzgląd mieć trzeba na niewieścią tkliwość,
I na zasługi poległego w boju;
Niechaj nam z Bogiem spoczywa w pokoju.”

„I tak się stało — że z pocztem osobnym
Ruszyłem prosto, z konduktem żałobnym
Z pobojowiska — wszystko to zabrawszy
Co po Mieczniku było pozostało.

„W piérwszym miasteczku trumnę zrobić dawszy,
Złożyć kazałem na rydwanie ciało,
I księży wziąwszy z piérwszego klasztoru,
Jechałem wolno do wdowiego dworu....

„Miesiąc w téj drodze świécił mi tak samo,
Aż w końcum stanął przed klasztorną bramą,
Gdziem Przeorowi całą rzecz otworzył,
I nieboszczyka tymczasowo złożył.

„W sąsiedztwie mieszkał Pan Wojski Proszczycki,
Pobliski krewny Starościny Lidzkiéj,
Więc wypadało go naprzód nawiédzić,
I o nieszczęściu rodziny uprzedzić.

„Z boleścią przyjął on moje poselstwo,
Bo go łączyło wielkie przyjacielstwo
Oprócz krewieństwa: od chłopiąt z Miecznikiem
Długo służyli razem z nieboszczykiem
W jednéj chorągwi, — oba w jednym roku
Pojęli żony, — w sąsiedztwie osiedli,
I wspólny żywot niby bracia wiedli,
I wspólnych mieli przyjaciół u boku.