Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Polską komendę niech pozna co żywo,
To i nabierze polskiego zacięcia,
I jeszcze w wojsku i w narodzie wzięcia.
Więc jako Hetman i najstarszy drużba
Pana Mohorta taki list wyprawił:
„W Bogu, i z Bogiem!
Towarzyszu służba:
Konno i zbrojno będziesz tu się stawił.”
— „Niema co mówić, ordynans Hetmana”
Rzekł pan Porucznik kiedy list przeczytał;
Więc zdał komendę, a nazajutrz z rana
Już go na drodze promień słońca witał.

W Warszawie hetman zapoznał go z księciem;
Od piérwszéj chwili gdy mu spojrzał w oczy
I pojął, jaki to się świat w nich mroczy,
Był dla Mohorta z tak wielkiém zajęciem,
Iż rzekł w pokorze do Hetmana: „Wierzę,
Że mi się uczyć gdzie tacy rycérze!”
I odtąd tylko z Mohortem na koniu,
I odtąd tylko przy mustrze na błoniu
Widziano księcia, i poczęto chwalić,
A piękne panie poczęły się żalić:
„Co to za trudy na takie paniątko!
Z takim rębaczem zdziczeje książątko.”

A gdy pan Hetman coś w tygodni parę
Spytał Mohorta — „Czyś tam kontent z księcia?
Czy najdzie przecie na naszę tam wiarę?”
„Dobry — rzekł Mohort — nabiéra zacięcia,
Jest krew poczciwa, i serce i oko;
A jak się w boju spotka z Panem Bogiem,
To może z czasem urośnie wysoko,
I będzie kogo postawić przed wrogiem.”