Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bo przyszły na Sędziego „borsukowe lata.“
Ale w ciężkiéj potrzebie i tasak urąbie,
I jeszcześ tam od biedy i ja się potrąbię!“ —

I przyrzekł być w Dubiecku, tak go Biskup skruszył,
A Biskup w dalszą drogę do Liska wyruszył:
Senator Senatora Rzeczypospolitej
Przyjął, jako przystało w starym zamku Kmity.
A gdy Biskup powrócił — zaraz w piérwszéj chwili
Rozesłał mnogie listy w całą okolicę
Zapraszając do siebie.
„Bo gdy mi rodzice
W domu swoim przyjaciół przyjąć dozwolili,
To pragnę przed odjazdem afekt mój wyświécić,
I względom miłéj Braci wdzięcznie się polecic!“

Tak pisał Książe Biskup — a kto list przeczytał,
Ten pospieszał na ucztę z daleka i z bliska
I na dzień oznaczony w Dubiecku zawitał.
A więc Pan Wojewoda Ossoliński z Liska,
I Biskupi Przemyscy przy pomocy Bożéj,
Ba, daléj z Baligroda Pan Bal Podkomorzy,
I Pan Mniszech Starosta z pocztem okazałym,
I Panowie Stadniccy z swoim dworem całym.
„Kto ma Lisko, Niebieszczany,
Może siadać między pany,
A kto nie ma Bezka, Liska,
Dobre temu Targowiska.“
Dalej z Nowego-Tańca Jaworscy, Bruniccy,
I z Haczowa Urbańscy, z Leszczawy Humniccy,
Z za Otrytu Krajewscy, z Kosiny Prekowie,
I z Dynowa Trzeciescy, i z Hoczwi Fredrowie,
Panowie Giebułtowscy z Starych Giebułtowic,
I panowie Kraińscy gniazdem z Hermanowie,