Strona:PL Platon - Jon.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



ta zaś podobna kuli ołowiu na głębie ot poszła,
który do rogu łannego buhaja przytwierdzon, przepada
w toniach, łakomym rybom przynosząc śmierć i zniszczenie[1];

czy to rozsądzać właściwiéj rybackiéj sztuce czy rhapsodycznéj przyznamy, co mówi poeta, i czy dobrze czy źle mówi? — Jon. Oczywista że rybackiéj przecię, Sokratesie. — Sokr. Zastanów się tedy, gdybyś wybadując mnie tak zapytywał. „Skoro wzdy, Sokratesie, dla tych sztuk wynajdujesz w Homerze, co każdéj przynależy, nuże wypośrednicz i sprawy wróżbity i wróżbiarstwa, co to mu umieć rozeznawać przyzwoitą jest, azali dobrze lub źle wypełnioném zostało“ — zastanów się, jak łatwo i prawdziwie na to ci odpowiem. Na wielu bo miejscach o tém mówi Homer w Oddyssei, jak naprzykład co prawi do zalotników wróżbit, Melampodidów Theoklymenów[2]:

„ach, nieszczęśliwi! jakaż to klęska was tłoczy, w noc wasze
zakłębione oblicza i głowy, wsze członki od dołu,
w rozgłos leci jęczenie, a lica zalały się łzami:
pełnym przedsionek jest cieniów i pełném ich na wnątrz podwórze,
schnących z pragnienia za ciemnią Erebu, a słońce promienne
w niebie zagasło, i gęsta czerń nocy zawładła dokoła.“

na wielu i w Iliadzie wspomina, jak o bitwie pod murami, i tam bo prawi:[3]

  1. Iliada XXIV, 80 następne.
  2. Oddyss. XX, 351 nstp.
  3. Iiada XII, 200 nastp.