Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Rozmyślania i eureka.

Rana ogniła się.
Widzę, jak piękne czytelniczki poczynają łzy ronić nad moim bohaterem, a zatém, nim która z nich zemdleje pośpieszam dodać, że jednak bohatér nie umarł z téj rany. Przeznaczoném mu było żyć jeszcze długo. Zresztą gdyby umarł, złamałbym pióro i skończył powieść, ale, że nie umarł, ciągnę więc daléj.
Owóż więc rana ogniła się, ale nadspodziewanie wyszła na korzyść kanclerzowi z Baraniéj-Głowy, a stało się to bardzo prostym sposobem: ściągnęła mu humory z głowy, więc zaczął myśleć jaśniéj i zaraz poznał, że robił dotychczas same głupstwa. Bo tylko proszę posłuchać: kanclerz zagiął sobie, jak mówią w Warszawie, parol na Rzepową i nie dziwić się mu, bo téż to była kobiéta, jakiéj drugiéj nie znaleźć w całym powiecie Osłowickim, chciał się więc pozbyć Rzepy. Gdyby raz Rzepę wzięli do wojska, kanclerz mógłby sobie powiedzieć: „hulaj dusza bez kontusza!“ Ale nie tak łatwo było zamiast wójtowego syna, podsunąć Rzepę. Pisarz jest potęgą: Zołzikiewicz był potęgą między pisarzami, to jednak nieszczęście, że w spra-