Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wie poboru nie był ostatnią instancyą. Tu przychodziło mieć do czynienia ze strażą ziemską, z komisyą wojskową, z naczelnikiem powiatu, z naczelnikiem straży które to wszystkie osobistości bynajmniéj nie były interesowane, żeby zamiast Buraka, obdarzyć armię i państwo Rzepą. „Umieścić go w spisie wojskowym? i cóż daléj“ — pytał siebie mój sympatyczny bohatér. Spisy sprawdzą, a że metryki muszą być załączone, i że Rzepie trudno także zakneblować usta, dadzą więc nosa, zrzucą może jeszcze z pisarstwa i skończyło się.
Najwięksi ludzie, pod wpływem namiętności, robili głupstwa, ale w tém właśnie ich wielkość, że poznawali się na tém dość wcześnie. Zołzikiewicz powiedział sobie, że obiecawszy Burakowi zaciągnąć Rzepę na listę popisowych, uczynił piérwsze głupstwo; poszedłszy do Rzepowéj i napadłszy ją przy mędlicy, uczynił drugie głupstwo; przestraszywszy ją i męża poborem, uczynił trzecie głupstwo. O, chwili szczytna! w któréj mąż prawdziwie wielki mówi sobie: jestem osłem! nadeszłaś wówczas i dla Baraniéj-Głowy, zleciałaś jakoby na skrzydłach z téj krainy, gdzie wzniosłe wspiera się na szczytnem, bo Zołzikiewicz powiedział sobie wyraźnie: jestem osłem!
Czyż jednak miał porzucić plan teraz, kiedy oblał go już krwią własnych... (w zapale powiedział: własnych piersi), miałżeby porzucić plan, gdy uświęcił go nowiutką parą kortowych, za którą nie zapłacił jeszcze Srulowi, i parą nankinowych, którą sam nie wiedział czy dwa razy miał na sobie.
Nie i nigdy!
Przeciwnie teraz, gdy do projektów na Rzepową, przyłączyła się jeszcze chęć zemsty nad obojgiem