Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przybrany we włosiennicę? Nic! Tu znajduje się przymówka i do mego Quo vadis? »Tylko w ładnych romansach — mówi autor — apostołowie pierwotnego Kościoła mogą rozmawiać z filozofami albo z elegantami cesarskiego Rzymu i przedstawiać zachwyconemu Petroniuszowi najświeższe piękności chrystyanizmu«. — Otóż, co do tego, to naprzód Petroniusz w »Quo vadis« nie słuchał św. Pawła z zachwytem, ale, co najwyżej, z pewnem uznaniem i znudzeniem. Powtóre, ludzie, stojący na wszelkich szczeblach drabiny społecznej, mogą rozmawiać z sobą, jeśli skłoni ich do tego ciekawość, albo zetkną okoliczności. Sułtan może rozmawiać z derwiszem, a wice-król indyjski z fakirem. Paweł zresztą był obywatelem rzymskim. Gdyby wysoce urodzeni Rzymianie nie rozmawiali nigdy z nizko urodzonymi wyznawcami Chrystusa, to jakimby sposobem można wytłómaczyć, że zaraz w początku znaleźli się wśród wielkiego świata rzymskiego tacy wyznawcy nowej nauki, jak Korneliusz, jak Pomponia Graecina, jak Plautilla, jak później św. Cecylia i niektórzy z Flaviuszów i mnóstwo innych? Nie! ludzie zawsze mogą rozmawiać z sobą, i że tak czynią, dowody na to możnaby znaleźć nawet w książce Anatola France’a. Anneusz Mela, brat Seneki i Galiona, należał przecie do zupełnie tej samej sfery towarzyskiej, nawet do tego samego kółka, co Petroniusz, a jednak posłuchajmy, co mówi przez usta Anatola France’a: