Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  144  —

były tego powody. Naprzód od kilku już lat zebrało się w Warszawie sporo szlachty ukrainnej, tak zwanych exulów, których majętności zniszczyła »rebelia«, a którzy pod bokiem sejmów i króla spodziewali się uzyskać prędzej jakoweś wynagrodzenie za poniesione straty i szkody. Powtóre, odbywał się właśnie sejm: zaczem zjazd posłów i senatorów. Wszystkie jurydyki i pałace prywatne były zajęte przez dwory senatorskie i przez »poczty« wojskowe, z których niejeden liczono po kilkaset żołnierzy. Zjechało się i mnóstwo prywatnej szlachty, którą przygnała ciekawość lub różne sprawy osobiste. Na ulicach i przedmieściach ruch nie ustawał od rana do wieczora. Oczy bolały od patrzenia na pozłociste karoce pańskie, na hajduków, pajuków, węgrzynów i nadwornych kozaków w świetnych »barwach«, szamerowanych srebrem i złotem, na żołnierzy z pod rozmaitych znaków, na połyskliwe zbroje rycerskie, na lamparcie skóry, zwieszające się z ramion usarzy, na srebrne skrzydła, na wschodnie tyftyki, spływające ku ziemi po bokach końskich, na farbowane purpurowo grzywy, na pióra, aksamity i bezcenne klejnoty, iskrzące się, jak gwiazdy, na deliach i czapkach senatorskich.
Król był w Warszawie, a z nim i królowa z całym dworem, ta bowiem z chęci mieszania się do spraw publicznych i nadawania im pożądanego sobie kierunku nie wyjeżdżała nigdy pod-