Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Podobnież złożył innym należne im dary;
Dyany tylko ołtarz został bez ofiary:
I niebianom gniew znany boginią ogarnie.
»Zniewagi mojej — woła — nie zniosę bezkarnie;
Nie rzekną, żem bez pomsty pogardzona była«
I na zboża Eneja odyńca nasyła.
Większy był, niż żyznego Epiru buhaje,
Niż byki, które ziemia sykulska wydaje;
Błyszczy mu ogień z oczu, wściekłość marszczy czoło,
Szczecina nakształt grotów jeży grzbiet wokoło.
Wrząca mu piana z sykiem po łopatkach ścieka,
Kły słonie, piorun w oku, dech drzewa opieka.
Tratuje zeszłe siewy, gospodarz łzy leje,
Patrząc, jak niedojrzałe spełzły mu nadzieje.
Próżno praca nagrody całorocznej wzywa,
Próżno gumna przyszłego oczekują żniwa;
Szczepy z winnemi grony usłał dzik po ziemi
I owoce z drzewami wyrwał oliwnemi.
Porywa się na bydło, pierzchają pasterze,
Nawet buhaj zuchwały już swych stad nie strzeże.
Groźny odyniec ściga pospólstwo strwożone,
Zaledwie w murach miasta znajdują obronę.
Więc zbiera dzielną młodzież Meleager śmiały,
Którą do wielkich czynów wiedzie żądza chwały.
Pierwsi Kastor i Polluks; ten z konnej gonitwy,
Tamten sławny z okropnej na kułaki bitwy.
Jazon, najpierwszy żeglarz, Pirytoj, szczęśliwej
Połączony z Tezejem przyjaźni ogniwy,
Lincej, syn Afareja, Feniks Amintora,
Hipotous i Dryas i syny Aktora,
Testyadowie, Leucyp dziki, Idas rączy,