Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Młodzianek, gdy raz w rybie ujrzał ość pośrednią,
Na jej wzór ostre zęby z pracą niepoślednią,
Stwarzając piłę, w ostrem żelezie wykroił;
On najpierwszy dwa pręty razem śrubą spoił,
Końce ich tak urządził dziełem trafnej sztuki,
Że gdy jeden stał w miejscu, drugi kreślił łuki[1],
Wrzała złość w mistrzu, chciwym wyłącznego wieńca,
Na traf składa, z świątyni zrzuciwszy młodzieńca.
Strąconego już pewna czekała mogiła,
Lecz Pallas, nauk matka, w ptaka go zmieniła,
Bystrość, będąca jego nieszczęściem i chwałą,
Przeszła w nowego ptaka i nogi i ciało.
Ale śmiałego lotu nie dostał w podziele,
Ani na drzew wierzchołkach gniazdo swoje ściele.
Pomny na swój upadek, w górę się nie wzbije,
Poziomo tylko lata, w płotach gniazdo kryje.


XXXII. Kalidoński odyniec.

Wśród Hellenów Tezeja wsławia wieść skrzydlata;
Wzywa jego pomocy Achaja bogata,
Wzywa Kalidon, wielką klęską nawiedzony,
Lubo miał Meleagra do swojej obrony.
Próśb powodem był mściciel wzgardzonej Dyany,
Dzik straszny, pustoszący kalidońskie łany.
Król Enej, wdzięczny bogom za pomyślność roku,
Niósł Minerwie pierwiastki oliwnego soku,
Cererę zbożem, winem Bakchusa obdarza.
Tak pierwszy hołd oddawszy bóstwom gospodarza,

  1. Cyrkiel.