Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz myśli: »Nie dość chwalić, my chwałę zyskajmy
I gardzić bóstwem naszem bezkarnie nie dajmy«.
A myśli o Arachnie, co w tkackiem rzemiośle
Śmiała się z nią porównać, zuchwała, wyniośle.
Nie miejscem urodzenia ani przodków cnotą,
Swych tylko dzieł Arachne słynęła robotą.
Ojciec Idmon, zrodzony w kolofońskiej ziemi,
Cienką wełnę szkarłaty barwił focejskiemi.
Wziął żonę także z gminu; lecz praca wytrwała
Sławne w Meonach imię Arachnie zjednała.
Choć żyła w nędznej chatce i w ubogiej włości,
By widzieć jej kunszt, godzien pochwał i zazdrości,
Nimfy górne winnice opuszczały Tmolu,
Opuszczały boginki swe wody Paktolu.
Nie tylko nad jej pracą wszyscy się unoszą,
Lecz patrzeć na robiącą już było rozkoszą.
Czyli surową wełnę na kądziel nasadza,
Czy palcami pomyka i runa rozgładza,
Tak iż można z mgłą równać przędzę rozciągnioną,
Czy zręcznym palcem wartkie zakręca wrzeciono,
Czyli maluje igłą: widząc kunsztu ślady,
Rzekłbyś, że się od samej uczyła Pallady.
Przeczy temu i rzecze, wstydząc się, mistrzyni:
»Gdy mię zwalczy, niech ze mną, co chce sama, czyni«.
Pallas zmienia się w babę, włos siwy przybiera
I niby osłabiona, na kiju się wspiera
I tak mówi Arachnie: »Ma zaletę rzadką
I przykra starość, bo jest doświadczenia matką:
Nie gardź moją poradą, ciesz się, jak chcesz, chwałą,
Iż w przędzenia nauce jesteś doskonałą,