Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ja nie pieszo przez lądy, nie w łodzi przez morze,
Ale tu przez powietrzne przybyłem przestworze,
Dary Cerery niosę; rozsiane po ziemi,
Nagrodzą zbóż dostatkiem, pokarmy milszemi«.
Barbarzyniec nie przestał na młodziana łasce,
Ale sam za rolnictwa chcąc ujść wynalascę,
W nocy gościa nachodzi. Ceres w tym zamiarze
Wstrzymuje go i zmianą w ostrowidza karze.
Na świętym wozie młodzian swobodnie się wznosi
I Cerery po świecie dobrodziejstwa głosi«.
Skończyła Kalliope. Nimfy palmę chwały
Mieszkankom Helikonu w śpiewaniu przyznały.
Gdy zwyciężone jeszcze rzucały oszczerstwa,
Rzekłam: »Nie dość zuchwalstwa: potrzebaż szyderstwa?
Nie zniesiemy cierpliwie, zbrodnia przeszła miarę:
Pójdziem za głosem gniewu, wymierzym wam karę«.
Śmieją się Ematydy i z gróźb naszych szydzą.
Gdy chcą na nas wznieść ręce, nagle z trwogą widzą,
Jak im całe ramiona piórami obrosły
I jak się im na barkach czarne skrzydła wzniosły.
Widziały własne usta zakończone dziobem
I zaraz w nowe ptastwo tym przeszły sposobem.
Uniosły się na dawnych ramionach w obłoki
I dziś hańbą są gajów, szczebiotliwe sroki.
Jednak dawna w nich wada została po zmianie:
Nieznośne wielomówstwo i czcze świegotanie«.


XXII. Arachne.

Muz powieści z uwagą słucha Pallas chciwą
I śpiew wdzięczny i zemstę sławi sprawiedliwą.