Strona:PL Ostatnie dni świata (zbiór).pdf/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Nikt, — rzekł naczelny lekarz, — chyba... ale sądzę, że Boga tu niema.
Dziewczę złożyło ręce, wzniosło je do góry, a usta jej poruszyły się w gorącej modlitwie.
— Boże! — błagała. — Zmiłuj się, o Boże!
Lewa kolumna gwałtownie czerniała, prawa zaś powoli bielała. Dziewczę opuściło bezsilnie ręce... Nagle jednak naczelny lekarz wskazał jej trzecią kolumnę, za nimi, która wznosiła się cała złocista, jak słup słońca, wprost pod sam szczyt kopuły.
— Twój Bóg wysłuchał nas, — zawołał. — Patrz! On jest potężniejszy od Siedmiu!

*

Odzyskawszy przytomność, dziewczę leżało na szarej otomanie, naczelny lekarz zaś stał pochylony nad nią, a w oczach jego błyszczały pierwsze łzy w życiu. Gdy odzyskała siły o tyle, że mogła mówić, siadł koło niej i opowiedział jej wszystko, co się stało.
Złota kolumna zebrała głosy tych wszystkich, co byli przeciwni formie oskarżenia, — mówił. — Zapomniał najzupełniej o możliwości takiego głosowania, dopóki nie odwrócił głowy. Wzięła ona górę nad dwiema pozostałemi i wówczas wyznaczono nowe głosowanie; dokonano go w tym czasie, kiedy ona spoczywała nieprzytomna w jego objęciach. Postanowiono, żeby wszyscy zaprzestali na tydzień zażywania anti-sentient’ów, a potem, gdy ludzie z własnego doświadczenia przekonają się o dobrych i złych stronach uczucia, bę-