Strona:PL Ody Horacyusza.pdf/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Lecz ja ci, Warze, filtrem tak dosadzę,
Że głowa twoja wróci pod mą władzę,

I dość wyleje łez, że i zaklęcia
Marsylskie, już jej nie wrócą pojęcia.

Gardzisz mną — dobrze! moc jadu podwoję
I potężnemi filtry cię napoję...

Chyba firmament wprzód w morze się stoczy,
A swym ciężarem ziemia go przytłoczy;

Niżbyś miał ku mnie nie goreć mój stary
Jak smoła, gdy ją wyleją na żary.



Pachole ono nie chce już w swej nędzy
Jak wprzódy, serca poruszać tej jędzy.

I nieświadome, co do ust mu ślina
Niesie, jak Thyest, katów swych przeklina:

»Rzeczy nieprawe, lub prawe, przez czary
Dokonać można; lecz odwrócić kary