Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Śmierć za śmierć. Rzeczcie, Niebieskie Potęgi
Gdzie znaleźć taką miłość? Kto z was gotów
Zostać śmiertelnym, by odkupić zbrodnię
Śmiertelną Człeka? Kto ze sprawiedliwych
Zechce ocalić niesprawiedliwego?
Czyż taka miłość nie znajdzie się w Niebie?«
Pytał Bóg, ale cały chór niebieski
Stał niemy: żaden opiekun Człowieka,
Ani pośrednik nie stanął; na głowę
Swoję nikt nie chciał wziąć śmiertelnej winy
I odkupienia, bez którego całe
Plemię Człowieka, z ciężkiego wyroku,
Musiało zginąć, Śmierci przysądzone
I Piekłu: Zbawił je Syn Boży,
Który, miłością boską przepełniony,
Tak pośrednictwo swe łaskawe wznowił:
»Ojcze, wyrzekłeś, Człowiek znajdzie łaskę.
A łaska czyżby nie znalazła drogi?
Ona, najszybsza z Twych gońców skrzydlatych,
Ona Twe wszystkie stworzenia odwiedza
Niespodziewana, nieoczekiwana,
I nieproszona, nie myślana zgoła!
Szczęście Człowieka to, że przyjdzie sama,
On jej pomocy nie szukałby nigdy,
Będąc umarły przez grzech i stracony:
Tak zadłużony, upadły, nigdy by
Dostatecznego zadośćuczynienia
Złożyć nie zdołał: ale spojrzyj na mnie;
Siebie za niego dam, życie za życie;
Na mnie zwróć gniew Twój, mnie policz za Człeka;