Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I ostrzeżenie, że są w stanie grzechu,
By przebłagali Boskość obrażoną,
Póki czas mają, łaskę odzyskali;
Chcę dostatecznie rozjaśnić ich umysł,
Kamienne serca wzruszyć, do modlitwy,
Pokuty skłonić i do posłuszeństwa;
Bo dla modlitwy, pokuty, posłuchu,
Byleby z szczerym zamiarem spełnianych,
Zawsze otwarte będzie moje ucho,
I nie zamknięto oko, a za stróża
Umieszczę w duszy ich mego Sędziego,
Sumienie; tego jeśli słuchać będą,
Osiągną coraz wyższy stopień światła,
I gdy wytrwają, znajdą ocalenie.
Ale kto wzgardzi moją cierpliwością
I dniami łaski, ten nigdy nie dozna
Jej wpływu: twardy coraz twardszym będzie,
Ślepy oślepnie jeszcze bardziej, aby
Potykający się grzęźli wciąż głębiej.
Ci tylko z mojej łaski wymazani.
Ale nie wszystko rozstrzygnięte: człowiek
Nieposłuszeństwem swojem łamie wierność,
Grzeszy przeciwko panowaniu Nieba,
Robi się Bóstwem, i tak tracąc wszystko,
Nie ma czem spłacić winy wiarołomstwa.
Jako skazany, oddany na zgubę,
Z całem potomstwem swojem umrzeć musi;
Musi umierać on, lub Sprawiedliwość;
Chyba kto inny i zdolny i chętny
Spłaci surowe zadośćuczynienie: