Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Swą złość wykonać, Twą dobroć zniweczyć?
I pyszny wrócić, wprawdzie do cięższego
Więzienia, ale z dokonaną zemstą,
Ciągnąc za sobą w czeluści piekielne
Całe ludzkości plemię, które zepsuł?
Albo chciałżebyś znosić własne dzieło,
I przez nie zniszczyć to, co dla swej chwały
Stworzyłeś? W dobroć zwątpionoby Twoje,
I w wielkość, próżno szukając odporu
Bluźnierstwom.« Na to Stwórca tak odrzecze:
»O Synu, duszy mej upodobanie,
Synu mojego łona, Synu Słowo
Jedyne moje, mądrość ma i siła,
Wszystko, coś mówił, jest jak myśli moje,
Jak wiecznych moich zamiarów dekrety;
Nie będzie Człowiek stracony zupełnie;
Kto zechce zbawion będzie, już nie swoją
Wolą, lecz łaską moją, z której może
Czerpać do woli. Raz jeszcze odnowię
Jego upadłe siły, chociaż postradane
W niewoli grzechu, skalane chuciami
Rozpasanemi; we mnie mając wsparcie,
Raz jeszcze może odeprzeć napaści
Nieprzyjaciela swego śmiertelnego;
Przy mojem wsparciu, iżby czuł jak wątłe
Jest położenie jego po upadku,
Że wybawienie tylko mnie zawdzięcza.
Niektórych łaską mą szczególną nadam,
Wybranych moich; taka moja wola;
Inni usłyszą często me wołanie