Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Oznak, stworzone już, rozległe miejsce,
Pełne rozkoszy, w okolicy Niebios,
na niem plemię jakichś istot nowych,
Może mających nas zastąpić kiedyś,
Teraz opodal trzymanych, by w Niebie
Zbyt ludnem, nowe nie zaszły rozruchy.
tak jest, czy coś innego, tajnego,
Prędko chcę zbadać, wrócić z wiadomością,
I tam was przenieść; tam tobie i Śmierci
Wygodnie będzie mieszkać: niewidzialne,
Milczące, bujać będziecie w powietrzu
Łagodnem, wonnem, karmione bez miary,
Bo tam już wszystko będzie waszym łupem.«
Umilkł, spostrzegłszy jak uradowani
Byli oboje: Śmierć strasznym uśmiechem
I warz wykrzywiła, słysząc, że raz przecie
(Głód zaspokoi; sławiła swą gardziel,
Przygotowaną na te dobre czasy,
Niemniej cieszyła się jej brzydka macierz,
I tak do ojca swego przemówiła:
»Klucz od piekielnej głębi, z obowiązku
I z rozkazania Najpotężniejszego
Króla, ja trzymam, ale mi wzbroniono
Otwierać bramę tę dyamentową;
A Śmierć ma wszelki gwałt odeprzeć włócznią
Od której legnie każda siła żywa.
Lecz cóż mi znaczą te rozkazy z góry,
Dane od Tego, co mnie nienawidzi,
Co w tę ciemnicę głęboką mnie wrzucił
I nienawistną służbę pełnić kazał