Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Po przez Niebiosa empirejskie całe,
Aż do tej głębi oni głową na dół
Spadli, ja z nimi; wtedy mi wręczono
Ten klucz potężny z takiem rozkazaniem:
Zawsze zamkniętą trzymać bramę Piekła,
By nikt nie przeszedł, gdy ja nie otworzę.
Siedziałam sama, w myślach pogrążona;
Niedługo sama: wkrótce łono moje
Któreś zapłodnił, wzrosło nadzwyczajnie,
Coraz to większe bóle mnie dręczyły,
Aż ten ohydny pomiot, co go widzisz,
Twój płód, wyłamał sobie gwałtem drogę,
Rwąc mi wnętrzności; wśród strachu i bólu
Kształt mej postaci dolnej tak się zmienił;
A nieprzyjaciel, którego zrodziłam,
Skoczył, wstrząsając pociskiem złowrogim,
Narzędziem zguby. Krzycząc: Śmierć, uciekłam.
Piekło zadrżało na to straszne imię,
Jękło ze wszystkich pieczar echem: Śmierć!...
Gdy uciekałam, gonił, raczej z żądzy
Niż złości, wkrótce dognał przerażoną;
Mnie, matce swojej, gwałt haniebny zadał,
I te potwory spłodził; nieskończone męki
Ponoszę; w ciąży będąc co godzina,
I co godzina rodząc, bo gdy zechcą,
Wracają w łono, które je zrodziło,
Wyjąc i gryząc me wnętrze, swą strawę;
I znów wyrwawszy się z moich wnętrzności,
Ze wszech stron na mnie miotają się, dręczą
Przerażeniami umyślnemi; chwili