Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I czemu ojcem swoim mnie nazywasz,
A to mamidło moim synem, kiedy
Po pierwszy raz się spotykamy w Piekle?
Nie znam cię, nigdy jeszcze nie widziałem
Istot wstrętniejszych od niego i ciebie.«
Odźwierna Piekła na to mu odpowie:
»Toś mnie zapomniał? Tom teraz tak brzydka
W twych oczach? Kiedyś wydałam się piękną,
Gdy się zebrali w Niebie Serafowie
Wszyscy, zuchwale sprzysiężeni z tobą
Przeciw Królowi Niebios, nagle ciężki
Ból cię pochwycił, zaćmiły się oczy
W omdleniu, z głowy twej gęste płomienie
Tryskały, wreszcie lewą stronę głowy
Otwarłam nagle, i zbrojna bogini,
Podobna tobie z postaci i twarzy,
Błyszcząc pięknością nieba, wyskoczyłam
Z twej głowy: rzesza niebieska zdziwiona
I przestraszona, z początku odbiegła,
Zowiąc mnie Grzechem i złowróżbnym znakiem;
Lecz wkrótce, gdyśmy weszli w poufałość,
Upodobanie wzbudziłam, zdobyłam
Najuporniejszych, przedewszystkiem ciebie.
Tyś mnie pokochał, widząc doskonały
Swój obraz we mnie: rozkosze miłości
Tajemnej wkrótce obciążyły moje
Łono. Tymczasem wszczęto wojnę w Niebie,
Stoczono bitwę, zupełne zwycięstwo
Odniósł Wszechwładny (mogłoż być inaczej?),
A nam przypadła klęska i ucieczka.