Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bo płód piekielny nie wytrzyma walki
Z Duchem Niebieskim.« Na to mu odpowie
Wściekłe Straszydło: »Tyżeś to, ów Zdrajca
Anioł, coś pierwszy zerwał pokój w Niebie
I wierność, dotąd nigdy nie łamaną?
Co potem, wznosząc zuchwałą broń buntu,
Trzecią część Synów Nieba przeciągnąłeś
Do spisku przeciw Najwyższemu Panu?
Teraz od Boga odrzuceni wszyscy
Macie tu pędzić dni wieczne w męczarniach.
I śmiesz się liczyć do Duchów Niebieskich,
Skazańcze Piekieł? rzucasz mi wyzwanie
I wzgardę, tu, gdzie, ku twej większej złości,
Ja jestem twoim królem, twoim panem!
Wracaj do kaźni, odstępco kłamliwy,
Spiesznie rozwijaj skrzydła, bym wahania
Nie skarał biczem z niedźwiadków, lub włócznią
Tą, której jedno pchnięcie ból ci sprawi
I przestrach, jakich nie zaznałeś jeszcze.«
Gdy tak mówiło Widmo, wygrażając,
Stała się postać jego dziesięć razy
Groźniejszą, coraz potworniejszych kształtów;
A przed nim Szatan, gniewem zapalony,
Stał nieulękły: tak płonie kometa
Nad Wężownika wielkim gwiazdozbiorem,[1]
Rozświeca niebo północne, i z włosów
Okropnych strąca zarazę i wojnę.
Każdy z nich mierzy do drugiego głowy
Ciosem śmiertelnym, aby już cios drugi
Nie był potrzebny; a spojrzenia takie

  1. Wężownik — konstellacya, zwana Ophiuchus.