Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Że są wrogami jego, niechaj zniszczy
Swe własne dzieło, rozżalony. Zemsta
Niepospolita zamąci mu radość
Z naszej porażki, ale nas ucieszy
Złość jego, kiedy drogie jego dzieci
Tu spadną głową na dół los nasz dzielić;
Kiedy przeklinać będą błąd rodzica
Pierwszego, swoje szczęście prędko zwiędłe!
Zważcie, czy warto spróbować zamachu,
Czy w tej ciemnicy siedzieć i myśl durzyć
Rojeniem czczego państwa?« Tak Belzebub
Wykładał swoję radę dyabelską,
Już przez Szatana pierwej wymyśloną
I w części przezeń zaproponowaną.
Bo tak złośliwy projekt mógł wypłynąć
Tylko od sprawcy zła wszelkiego w świecie,
Aby ród ludzki skaziwszy w korzeniu,
Pomieszać Ziemię z Piekłem, i w ten sposób
Obrazić Stwórcę; ale ta obraza
Na większą chwałę Stwórcy posłużyła.
Plan śmiały bardzo podobał się Radzie
Piekielnej: oczy wszystkich zabłyszczały
Radością, kiedy zapadła uchwała
Jednomyślnością: Belzebub rzekł dalej:
»Dobrą uchwałą dobrze zakończone
Wasze rozprawy, i postanowienia
Godne są Rady bogów; tak działając
Z ostatniej toni raz jeszcze wybrniemy
I wbrew losowi zbliżym się do naszej
Dawnej siedziby, może do tych granic