Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na wielką halę z posadzką kamienną,
Równą i gładką; z sklepionego dachu
Sztuką magiczną zwieszały się liczne
Rzędy gwiaździstych lamp, świeczników jasnych,
Te, odżywiane naftą i asfaltem,
Dawały światło słonecznemu równe.
Skwapliwe rzesze biegły, podziwiały:
Ten chwalił utwór, tamten architekta,
Znanego w Niebie z niejednej budowy
Wysokiej, zdobnej w wieże! Aniołowie
Dzierżący berła tam mieli swe trony,
Jako książęta. Nadał ich potęgą
Najwyższy Władca i zakreślił władzę.
Nazwisko tego architekta znane
I czczone było w Grecyi; u ludów
Zaś Auzonii zwan był Mulcyberem.[1]
Opowiadano tam, że Jowisz, gniewny,
Zrzucił go z blanków kryształowych Nieba:
Spadał Mulcyber od wczesnego rana
Do południowej pory dnia letniego,
I od południa do wieczornej rosy;
Wtedy z zenitu spadł jak gwiazda błędna
Na Lemnos, wyspę Egejskiego morza.
Lecz to opowieść mylna: dawno przedtem
Spadł on ze swoją zbuntowaną zgrają;
I nie pomogło mu, że w Niebie wznosił
Wysokie wieże: nic mu nie nadały
Jego machiny sztuczne: spadł na głowę
Wraz z swą czeladzią, i buduje w piekle.
Teraz skrzydlate heroldy, z rozkazu

  1. Mulcybér, jedna z nazw Wulkana.