Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W milczeniu szli przy miłym fletni głosie,
Co im łagodził stąpanie po ziemi
Ogniem dyszącej; zbliżywszy się, stają
Straszliwie długim, wyciągniętym frontem,
Z błyszczącą bronią, jak starzy żołnierze,
Do dzid lub tarczy noszenia przywykli,
Komendy wodza możnego czekając.
Ten doświadczonem okiem mierzy długie
Szeregi zbrojne, ich szyk i postawę
Bogom właściwą; liczbę ich rozważa;
Serce mu rośnie pychą, chełpliwością,
Z tak wielkiej siły: nigdy bowiem
Jeszcze, od czasu jak człowiek stworzony,
Nie było wojska, coby z tem mierzone
Zasługiwało na inne nazwanie,
Jak małoludków, których zwyciężyły
Żórawie.[1] Choćby z pól flegrejskich[2]
Plemię olbrzymów złączyło się w jedno
Z bohaterami, co wiedli bój w Tebach
I pod Pergamem z bogami zmieszani,
Obudwu stronom pomagającymi;
Chociażby dodać rycerstwo Bretonów
I Armoryki pod wodzą Artusa,
Których waleczność sławią pieśni stare,
I wszystkich chrzczonych i niewiernych z bitew
Pod Aspramontem, czy pod Montalbanem
Pod Trebizondą, Damaszkiem, w Marokko,
I tych z Bizerty, z afrykańskich brzegów,
Gdy Karol Wielki wraz z palatynami
Swymi padł w boju pod Fontarabią.[3]

  1. Pigmejczycy, lud bajeczny, jakoby w Tracyi niegdyś istniejący, wydali wojnę żórawiom, corocznie do nich ze Scytyi przybywającym. Homer często o nich wzmiankuje. Iliad. 2. Ovid. Fast. 1.
  2. Pola flegrejskie w Macedonii, na których, według podań greckich, odbyła się bitwa olbrzymów z bogami.
  3. »Gdy Karol Wielki« — Poetyczne zmyślenie w Orlandzie szalonym.