Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Żądał Azazel, Cherubin sążnisty,
I zaraz z drążka gładkiego rozwinął
Chorągiew państwa; wzniesiona wysoko,
Wiatrem szarpana, jak meteor błysła,
W drogie kamienie i w złoto przybrana,
Na niej trofea i godła Serafów.
A jednocześnie wrzaskliwe mosiądze
Brzmiały bojowym dźwiękiem; tuż się rozległ
Okrzyk całego wojska, aż zadrżały
Nietylko Piekła sklepienia: strach wstrząsnął
Państwem Chaosu i Nocy Prastarej.[1]
I tejże chwili w pomroku piekielnym
Wzniesiono dziesięć tysięcy sztandarów
Powiewających barwami świetnemi,
A z niemi razem zabłysnął las cały
Dzid przeogromnych; w ściśniętych kolumnach
Nieprzemierzenie długich i głębokich
Hełmy i tarcze gęsto połyskały.
Szli doskonałą falangą doryjską,
Przy dźwięku słodkich fletów i piszczałek,
Które przed bitwą wysoko wznosiły
Uczucia dawnych świata bohaterów,
Nie zapalczywość wściekłą, lecz odwagę,
Rozważną, stałą, niedopuszczającą
Obawy śmierci, lub myśli odwrotu.
Urocze dźwięki fletów łagodziły
Myśli wzburzone, wyganiały troskę,
Bojaźń, zwątpienie, smutek i niepokój
Z duszy śmiertelnych, jak i nieśmiertelnych.
Tak zjednoczeni, z myślą ustaloną,

  1. Według poetów greckich Chaos była to materya pierwotna, istniejąca wiecznie pod jedną formą, w której zmieszane były pierwiastki wszystkich bytów szczegółowych. Według Hezyoda — Chaos spłodził Ereb i Noc.