Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


»Wielkie i w naszych uszach pełne cudów
Opowiedziałeś sprawy, bardzo różne
Od spraw naszego świata, z Nieba dany
Nauczycielu, byś nas ostrzegł wcześnie
Przed tem, co mogło stać się zgubą naszą
Przez niewiadomość, bo umysł człowieka
Nigdyby tego osiągnąć nie zdołał.
Bezgranicznemu Dobru wielkie dzięki
Winniśmy za to; Jego ostrzeżenie
Wdzięcznie przyjmujem z uroczystym ślubem
Niezmiennie pełnić Jego świętą wolę,
Jako cel życia. Lecz gdy już raczyłeś
Nam ku nauce łaskawie udzielić
Tych wiadomości o rzeczach nadziemskich,
Które choć w części wiedzieć powinniśmy,
Gdy się tak Boskiej Mądrości wydało,
Zechciej na teraz zstąpić nieco niżej,
I opowiedzieć rzeczy, których wiedza,
Być może, równą korzyść nam przyniesie.
Jaki początek Nieba wysokiego,
Ozdobionego temi ruchomemi
Niezliczonemi ogniami, i tego
Powietrza, które, lekkie, wszędzie wnika,
Kwitnącą ziemię zewsząd obejmuje?
Co Stworzyciela w jego świętym bycie,
W spokoju poprzez wieczność nieskończoną,
Skłoniło do tak późnego stwarzania
W Chaosie? A gdy zaczął budowanie,
W jakim dokonał go czasie? Jeżeli
Wolno to wiedzieć, racz nam wytłómaczyć.