Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak płód dojrzały Niebo wyłoniło.
Potęgę sami z siebie posiadamy;
Największych przewag nas własna prawica
Nauczy, kiedy próby przekonają,
Kto naszym równym; a wtedy zobaczysz,
Czy z suplikami stanąć zamierzamy?
Czy Tron Wszechmocny otoczym błaganiem,
Czy oblężeniem? Takie wiadomości
Namaszczonemu poniesiesz Królowi;
A śpiesz, nim zguba nie przetnie ci drogi.««
»Rzekł, i jak szumy morza wzburzonego,
Pomruk chrapliwy przywtórzył uznaniem
Z nieprzeliczonych szeregów; lecz Seraf,
Chociaż sam jeden, chociaż otoczony
Nieprzyjaciółmi, śmiało odpowiada:
»»Odstępco Boga i wszelkiego dobra,
Duchu przeklęty! A więc twój upadek
Spełnia się, i twe roty nieszczęśliwe
Do zdradzieckiego czynu zaciągnięte,
Już zarażone twą zbrodnią i karą!
Nie troszcz się odtąd, jak otrząsnąć jarzmo
Boskiego Syna, Messyasza; odtąd
Nie będzie spływać na cię dobrotliwe
To prawo; inne wydano na ciebie
Wyroki, nigdy nie cofnione; berło
Złote, któregoś nie chciał znosić, teraz
Staje się drągiem żelaznym, łamiącym
I w pył kruszącym twe nieposłuszeństwo.
Wprawdzie ostrzegłeś mnie, abym uciekał,
Ale nie dla tej rady, czy też groźby,