Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zbieramy rosę miodową, a w koło
Widzimy pola ziarnem pereł kryte.
I tu jednakże Bóg urozmaicił
Swe dary, nowe stwarzając rozkosze,
Mogące równać się z Niebem, i nie myśl,
Bym był w jedzeniu wybredny.« Zasiedli
Zatem. Jadł Anioł, lub tak się zdawało,
Że jadł, jak oni. Tymczasem przy stole
Gospodaruje Ewa i napełnia
Ich kubki słodkim płynem. Niewinności
Prawdziwie rajska! Gdyby synów Nieba
Można tłómaczyć kiedy, że się w ludzkich
Córach kochali, to chyba w tej chwili!
Ale w tych sercach panowała miłość
Czysta, nieziemska; nie znały zazdrości,
Która jest piekłem miłości wzgardzonej.
W końcu biesiady naraz Adamowi
Przyszła myśl, aby, gdy się tak nadarza,
Powziąć wiadomość o rzeczach nadziemskich,
O tych istotach, co mieszkają w Niebie
I przewyższają go doskonałością;
Których postaci jasne, — odblask Boży,
Tak przewyższają ludzi swą potęgą.
Wiec do wysłańca Niebios w taki sposób
Ostrożną zwraca mowę: »Czuję dobrze,
O współmieszkańcze Boga, wielkość łaski
I zaszczyt, jaki czynisz człowiekowi,
Schodząc pod jego strzechę i kosztując
Owoców Ziemi, pokarm nie Aniołów.
Lecz je przyjąłeś z taką uprzejmością,