Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pokarm dla istot duchowych, wiem tylko,
Że jeden Ojciec w Niebie wszystkim daje.«
Na to mu Anioł: »To też czem obdarza —
Chwała niech będzie Dawcy nieustanna, —
Człowieka, w części istotę duchową,
Może za pokarm służyć czystym duchom.
Bo i te, czysto duchowe istoty,
Muszą mieć pokarm, jak wy, rozumowi,
I one władzą zmysłów obdarzone,
Słyszą i widzą, czują, dotykają,
Jedzą i trawią, przyswajają sobie
I przemieniają cielesne w duchowe
Bo wiedz, że wszystko, co stworzeniem zwie się
Żywić się musi: żywioły surowsze
Są pożywieniem dla wyższych; tak ziemia
Odżywia morze, a jedna i drugie
Żywią powietrze, które żywi ognie,
Te eteryczne, naprzód z nich najniższy
Księżyc; dla tego w pełnej jego twarzy
Plamy wyziewów, co nieoczyszczone,
Jeszcze się w jego ciało nie zmieniły.
I księżyc także z swych mokrych obszarów
Wyższego rzędu gwiazdom śle karm lotną;
Słońce użycza wszystkim swego światła,
Wzajem od wszystkich dostaje w nagrodę
Żywność z wyziewów wilgotnych, a kończy,
Dzień z oceanu napojem. I w Niebie
Ambrozyańskie drzewa życia niosą
Owoc, winorośl daje nektar, tak, że
Z każdego drzewa gałęzi co rano