Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Skrzydlaty Seraf: sześć skrzydeł osłania
Postać niebiańską: jedna para kryła
Potężne barki, zachodząc na piersi
Zdobne w królewskie godła; średnia para
Jak pas gwiaździsty w około kibici
Biodra mu złotym puchem lamowała,
I kolorami czerpanemi w niebie
Cieniła, trzecia jego stopy obie
Zbroją pierzastą barwy lazurowej
Od pięt wyrosłą. Tak stał jak syn Mai
W baśni głoszony,[1] gdy wstrząsnął piórami
Zapach niebiański rozszedł się dokoła.
Zaraz poznały go straże anielskie,
Cześć wielką czynią zarówno godności
Jak i missyi, bo się domyślali,
Że pewno przybył z jakiemś poruczeniem.
Przeszedłszy mimo ich świetnych namiotów,
Skierował kroki do błogosławionych
Pól rajskich po przez gaiki mirtowe,
Kassyi, nardu, balsamiczne zioła
Wonne pustynie; bo tutaj Przyroda
Rozrzutna w pierwszej młodości rozpędzie
Puszczała wodze dzikiej fantazyi,
Płodząc bezmierny czar, niepowstrzymana
Żadnem prawidłem, sztuką. Idącego
Przez gaj żywiczny dostrzegł zdala Adam,
Przed swem cienistem schroniskiem siedzący:
Bo właśnie słońce stanęło u szczytu
I prostopadle palące promienie
Rzucało, grzejąc głębsze łono ziemi,

  1. Merkury.