Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I opiekować się jego małżeństwem
Z niewiastą siedem razy zaślubianą.
Rzekł: »Rafaelu, słyszysz zawichrzenia,
Jakie wyprawia w Raju Szatan zbiegły
Z Piekła przez czarną Otchłań; jak udręczał
Tej nocy ludzkie stadło, a zamierza
Zgubić je, a w niem cały rodzaj ludzki.
Idź zatem dzisiaj, rozmów się z Adamem
Jak z przyjacielem przyjaciel; on teraz
W cieniu schroniska, gdzie zwykle się skrywa
Przed żarem słońca w południowej porze,
Aby po trudach dziennych wypoczynkiem
I pożywieniem odnowił swe siły.
Wskaż mu w rozmowie jego stan szczęśliwy,
Pozostawiony jego wolnej woli;
Która, że wolna, zmianie uledz może;
Przed zabłąkaniem ostrzeż go, zarazem
Opowiedz, jakie mu niebezpieczeństwo
Grozi od kogo; jaki nieprzyjaciel,
Który niedawno sam odpadł od Nieba,
Knuje upadek innych, w szczęśliwości
Pozostających. Czy gwałtem? Nie. To mu
Wzbronione, ale oszustwem i kłamstwem,
O tem niech Adam wie, by dobrowolnie
Grzesząc, nie składał się niespodziewaniem
Fortelu, albo brakiem ostrzeżenia.«
Tak mówił Wieczny Ojciec w całkowitej
Sprawiedliwości wymiarze: tej chwili
Skrzydlaty Święty, otrzymawszy rozkaz,
Z pośród tysiąca Niebian Pałających,