Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszystkie żyjące Dusze łączcie głosy:
Ptaki wzlatajcie pod bramy niebieskie
Śpiewając, niosąc na skrzydłach i w śpiewie
Chwałę Wszechojca. Wy, płynące w wodzie
I co po ziemi kroczycie wspaniale,
Albo pełzacie nisko, świadczcie wszyscy,
Choćbym ja milczał; rano lub wieczorem,
Przed dolinami, wzgórzami, źródłami,
I przed gajami, które rozbrzmiewają
Czcią Boga, moim głosem pobudzone.
Chwała Ci Panie świata! Bądź nam dobry
I zsyłaj tylko dobro, a jeżeli
Złe noc przynosi, lub kryje, rozpraszaj,
Jak teraz światło rozprasza ciemności.«
Tak się modlili w świętej niewinności,
I prędko wrócił pokój do ich duszy.
Śpieszyli teraz do zatrudnień sielskich
Wśród rosy rannej i kwiatów, gdzie rzędy
Drzew owocowych bujnych zadaleko
Rozpościerały gałęzie soczyste;
Więc należało rychło ograniczyć
Pędy splątane, nieowocujące;
Do wiązu winną łozę prowadzili,
Jako małżonkę, w ślubne go ramiona
Obejmującą, niosącą w posagu
Gbrona, by jego marny liść zdobiły.
Na pracujących tak spojrzał litośnie
Wielki Król Niebios, przyzwał Rafaela,
Towarzyskiego Ducha, co to później,
Raczył wędrować z młodym Tobiaszem,