Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz i te twoje, jak poprzednie, słowa
Płoche dowodzą, żeś niedoświadczony:
Po ciężkich próbach, po niepowodzeniach,
Nigdy wódz wierny wszystkich sił nie stawia
Na łaskę losu, wprzód sam drogę bada.
I ja dla tego zamierzyłem naprzód
Sam się przeprawić przez puste otchłanie,
Przepatrzyć, zbadać świat nowostworzony,
O którym już się wieść rozeszła w Piekle,
Wynaleść lepsze mieszkanie, osiedlić
Moje rozbite wojsko tu na ziemi,
Albo w powietrznej sferze; choćby przyszło
Raz jeszcze siłą spróbować odwagi
Twojej i twoich jasnych legionów,
Którym łatwiejszy urząd służyć Panu,
Śpiewać pochwalne hymny w koło tronu
I w odległości bić czołem, niż walczyć.«
Anioł wojownik wraz na to odpowie:
»Rzec, odwoływać, i znowu dowodzić,
Że mądrość każe uciekać, wraz potem
Jawnie się przyznać do szpiegostwa, znamię
Nie wodza, ale łgarza pojmanego.
Szatanie, mógłżeś zwać się wodzem »wiernym?«
O, święte słowo, jakżeś splugawione!
Wiernym! A komu? Buntowniczej tłuszczy,
Gromadzie czartów? Wojsko godne wodza!
Czyż wasza wierność i karność wojskowa
Kazały zerwać węzły posłuszeństwa,
Poddaństwa względem Najwyższej Potęgi?
Teraz, podstępny obłudniku, chciałbyś