Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pomyślność za nic miałaby te śluby,
Jako czynione w bólu, wymuszone.
Nigdy nie wróci szczere pojednanie
Tam, gdzie śmiertelna nienawiść tak wielkie
Rany zadała; tylko do gorszego
Złamania wiary toby mnie zawiodło
I do niższego upadku; drogobym
Zdwojonym bólem kupił ulgę krótką.
Wie to Pogromca mój, nie daje miru,
I ja też wcale o pokój nie żebrzę.
Niema nadziei! Zamiast odrzuconych
Nas i wygnanych, stworzył ulubieńców
Nowych, ród ludzi, i świat dla nich nowy.
Zatem nadziejo żegnaj, i obawo,
I skrucho żegnaj! Niema was już dla mnie.
Złe, ty bądź moim Bogiem, niech przynajmniej
Przez ciebie władzę z królem Niebios dzielę,
Przez ciebie może więcej niż połowę
Królestwa zyskam; o czem niezadługo
Dowie się człowiek i cały świat nowy.«
Mówił, a każda namiętność kolejno,
Gniew, zawiść, rozpacz, twarz mu wykrzywiały
Wydając kłamstwo, jeśli jakie oko
Nań spoglądało, bo serca niebiańskie
Nie podlegają takim zaburzeniom;
Stłumił je. wkrótce wielki mistrz obłudy,
I przybrał pozór spokojny: on pierwszy
Zaczął ubierać fałsz w barwę świętości,
By nią pokrywać złość i żądzę zemsty.
Niedość był zręczny jednak, by Uryela