Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tronem, gotowych na każcie skinienie;
Oczami Jego będąc, przez Niebiosa
Biegną i na dół do Ziemi, zlecenia
Roznoszą szparko przez lądy i wody.
Szatan do niego zbliżył się i rzecze:
»Tyś jest Uryel,« jeden z siedmiu Duchów,
Co przed wysokim tronem Najwyższego
W światłości stoją, i pierwszym w Niebiosach
Jego rozkazów jesteś głosicielem.
Tam wszystkie jego syny oczekują
Twego poselstwa; i tutaj zapewne
Z jego rozkazu, będąc Najwyższego
Okiem, oglądasz nowe Jego dzieło;
I ja też, pragnąc niewypowiedzianie
Widzieć cudowne Jego twory, głównie
Człowieka, Jego rozkosz i cel łaski,
Któremu w darze cały świat ten nowy
Dany od Boga, opuściłem chóry
Cherubów, w drogę wyszedłem samotny.
Jasny Serafie, powiedz mi, na której
Z tych kul świecących siedlisko Człowieka?
Lub może zmienia pobyt, do wyboru
Mając je wszystkie? Chciałbym go odnaleść,
Obejrzeć skrycie, lub jawnie podziwiać
Tego, któremu Stwórca podarował
Światy, na kogo wylał wszelkie łaski;
Chciałbym w nim samym i w tem, co tam spotkam.
Uwielbiać Sprawcę i Rządcę wszechświata,
Co sprawiedliwie wygnał zbuntowanych
Swych nieprzyjaciół do głębiny Piekła,