Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Będzie we wszystkiem. A wy, Aniołowie,
Wielbijcie Tego, który dla spełnienia
Tych rzeczy, umrze. U wielbijcie Syna,
I cześć mu złóżcie, tak jak mnie składacie!«
Zaledwie umilkł Wszechmocny, wnet tłumy
Nieprzeliczone Duchów jednozgodnym
Okrzykiem radość swoję objawiły.
Niebo weselem brzmiało, słodkie hymny,
Głośne hosanna naraz napełniły
Kraje wieczności; ze czcią i z miłością
Przed każdym tronem się chyląc, w oznakę
Adoracyi swojej uroczystej,
Rzucali złotem przetkane korony
I amarantem, nieśmiertelnym kwiatem,
Co zakwitł w Raju, tuż przy drzewie życia,
Raz, ale wkrótce dla grzechu Człowieka
Znowu do Nieba został przeniesiony,
Gdzie rosnął przedtem, i teraz tam rośnie,
Kwiatami swemi wieńcząc źródło życia;
Gdzie rzeka szczęścia samym środkiem Nieba
Toczy po kwiatach fale bursztynowe.
Temi kwiatami, niewiędniejącemi,
Duchy wybrane wiążą swe kędziory
Jasne, splatając je z promieni wieńcem.
Teraz pawiment niebieski zajaśniał
Luźnemi kwiatów zwojami, jak morze
Jaspisu w róże purpurowe zdobne.
Potem, na nowo uwieńczywszy głowy,
Duchy za harfy wzięły, wiecznie strojne,
Błyszczące przy ich boku, jak kołczany,