Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


którą matka moja posyłała na „święte miejsce” (cmentarz), aby płakała na grobach i „mierzyła pole.”[1] Dotknęła trzykrotnie ręką „mzuze,”[2]

    czonych na żargon (Tchinejs, Ceene Orene, etc.). W małych miasteczkach, w oddziale żeńskim synagogi jest oficyalna lektorka (właśnie owa „Zogerin)“ i ta odczytuje modlitwy głośno, inne powtarzają za nią.

  1. „Mierzyć pole” Należy objaśnić to niezrozumiałe dla czytelników chrześcian wyrażenie. U żydów zachowaną jest wielka cześć dla umarłych. Cmentarz nazywają oni „domem wiecznym,“ „miejscem świętem“; wierzą w to, że zasługi przodków już umarłych mogą wyjednać łaskę Bożą dla żyjących. W czasie wielkich klęsk, epidemij etc., wynajdują parę biedaków i dają im ślub na cmentarzu, w przekonaniu, że fakt taki nieszczęście odwróci. Otóż wśród mnóstwa przesądów, z cmentarzem związek mających, istnieje jeden taki, że jeżeli kto jest chory, to należy pójść na miejsce wiecznego spoczynku, modlić się na grobach, a następnie długą nitką mierzyć ziemię cmentarną. Z użytej na ten cel nici robi się knot, takowy oblewa woskiem i przy otrzymanej w taki sposób świeczce, odmawia się modlitwy na intencyę chorego.
  2. U konserwatywnych żydów na futrynach drzwi i okien, w spłaszczonych rurkach blaszanych, przybite są, pisane na pargaminie błogosławieństwa. Nabożny żyd wchodząc do domu, przykłada palce do „mzuze“ i następnie te palce całuje.