Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/147

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    mam ostrze na gardle. Zamknąłem oczy, i w cichości zacząłem odmawiać „widuj”[1].
    — Co ty tam szepczesz, młody człowieku — spytał i roześmiał się takim dziwnym śmiechem, że aż zaświdrowało mi w uszach, a w całym lesie odezwało się takie echo, jakby tysiąc starych czarownic wybuchnęło śmiechem jednocześnie.
    To jest, pomyślałem sobie, bardzo dobry śmiech!! Oto, oto kończy się już moje życie — oto, oto przenoszę się już do tamtego świata, i jakby na złość, ten świat przedstawił mi się w tej chwili tak pięknym i tak dobrym, że chciałbym bodaj oddać wszystko, aby tylko pozostać przy życiu. Ach! jak szczęśliwym jest ten kto żyje na pięknym świecie, pomiędzy ludźmi! Gdyby wszyscy uczuwali to, co ja w owej chwili czułem, powiedzieliby z pewnością: precz z dumą, arystokracyą i zaszczytami! precz do wszystkich djabłów potwarze, plotki! te wszystkie puste walki, wszystkie wymysły, nienawiści i pogardy! To wszystko marność marności! głupie rzeczy! Wszyscy ludzie są braćmi, towarzyszami, wszyscy mają jednego ojca, wszystkich jeden Bóg stworzył!

    Jeżeliby ktoś, jak ja naprzykład, żegnał się z życiem, powiedziałby niezawodnie: „ach, dlaczegóż

    1. Modlitwa przed skonaniem, spowiedź z całego życia.