Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/127

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    kich djabłów; ja nie mam czasu zabawiać się z tobą, bo muszę wcześnie dostawić drzewo do miasta!!
    — Ale koń nie może uciągnąć tak ogromnej fury!
    — To zaprząż się i pomóż mu ciągnąć, kiedyś taki ochotnik!
    — Lepiej ty zrzuć trochę drzewa!
    — Oj, oj! zapłać mi za drzewo, to zaraz je zrzucę — odpowiedział śmiejąc się chłop.
    — Widzisz go jaki mądry! — rzekłem. Zapłać mu? za co ja tobie mam płacić?
    — Czyś ty szalony? czy pijany? czy czort jaki?! tfu! odczep-że się raz do wszystkich djabłów, zawołał chłop z gniewem i zaczął jeszcze lepiej ćwiczyć swego konia.
    — Ja jestem członkiem towarzystwa, ja nie pozwolę ci bić tego konia! Rozumiesz?!
    — A ja ci gnaty poprzetrącam, waryacie! umykaj ztąd zaraz razem z twojem towarzystwem! — wrzasnął chłop i zamierzył się na mnie batem.
    Przestraszony uciekłem co prędzej i usiadłem na dawnem miejscu....