Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Potwarz też nie płaci,
Zdrada także traci.        10
I ten, co się rządzi
Cnotą, już nie zbłądzi,
Ni pozna kłopota,
Kogo broni cnota.



3.   Do gościa.

Wina niemasz w piwnicy, zwierzyny w Spiżarni,
Ale jagnię najdziemy wnet przedsię w owczarni.
A tymczasem ja przeczczę co śmiesznego tobie,
Gospodarz zachowywa ten obyczaj sobie:
Więcej czytać niżli czcić; a tak, gościu miły,        5
Zgadzaj się z nim; tak nasi przodkowie mówili:
Jakie gdzie obyczaje przyszedszy zastaniesz,
Na takich, panie gościu, i ty tam przestaniesz.



4.   Do Jana Pileckiego.

Rozrywkę czystą masz do swej urody,
Chyba do brzucha trzeba dłuższej brody.
Lecz to równiejsza: przestanę ja na tym,
Gdy mi dasz sprawę dostateczną zatym,
Która z białychgłów tak osobna była,
Co się tej kukle w boku nabawiła?



5.   Do tegoż.

Niech ludzie mądrzy boskie tajemnice
Wyciągają tak, by serbskie skrzypice,
Niech księża mówią cały dzień pacierze,
Ja już przestawam na swej prostej wierze,
Iż rad żartami, gdy mam szczęście, robię,        5
A gdy przegrawam, wnet się w głowę skrobię.
Powiedz mi, Jasiu, coć się wówczas działo,
Kiedyś był przegrał talarów nie mało,
Jżeś styskował na bok barzo sobie?
Któż taki fortel przyniósł był ku tobie,