Przejdź do zawartości

Strona:PL Maria Konopnicka - O krasnoludkach i o sierotce Marysi.djvu/248

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

 — Głosu chcę za nim! Głosu za skazanym, miłościwy Królu! Głosu, któryś mi sam dać chciał. Głosu! Głosu chcę!...
 — Więc go masz! — rzecze król i schylił się ku niemu, i dotknął go berłem łaskawie.
 A Pietrzyk z łkaniem:
 — Więc przebacz! przebacz, Królu dobry! Przebacz! Powiedz, powiedz, Królu, że przebaczasz! To pieśń moja będzie! To moja najcudowniejsza pieśń będzie! Moja jedyna! A inszej nie chcę! Nie chcę!...
 Zapłakał stary król, widząc taki gwałt żałości w ulubionym słudze i rzecze:
 — Zwyciężyłeś, Pietrzyku! Zwyciężyłeś miłosierdziem sprawiedliwość moją. Niechże się stanie po twej woli!
 Tu skinął berłem i rzekł:
 — Puścić mi wolno nędzarza tego i nakarmić dzieci jego! Ze stołu mego mają odtąd pożywać chleb dzieci jego. A ziarno dziś jeszcze oddać oraczowi i ziemi, która siewu czeka.