Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W pośrzód skał tak dzikiego znayduiemy kraju,
Roskoszne okolice Edeńskiego Raju;
W domu tym spokoyności zamieszkaniu cnoty,
Który się nie bogaci maiątkiem sieroty.
W mieyscu tym znakomitym przyiemną prostotą,
Gdzie oczy blaskiem swoim nie przeraża złoto,
W przebytku tym ciemności, gdzie skromność prawdziwa,
Pobożność i modlitwa sama przemieszkiwa;
W zaciszy wież wysokich, i ciemnych sklepieni,
Gdzie iasność nie przenika świtnych dnia promieni.
Kochanka mego niegdyś światło przyświcało,
W południu swoim słońce, mnieyszy blask rzucało;
Oczom wszystkim świeciły promienie Twey chwały,
Lecz teraz gdy te mieysca Ciebie postradały,
Wszystko natychmiast płaszczem noc okryła ciemnym;
Wszyscyśmy otoczeni smutkiem nie przyiemnym,
Wszyscy się o kochanka moiego pytaią,
I nie widząc swe żale zemną podzielaią.
Siostr swoich Heloiza łzami rozrzewniona
Prosi cię, iak nayprędzey pospiesz do jch grona;
Uprzeymości zwodnicza! o zdrado nie winna!
Możeż bydź prócz kochania Cnota we mnie inna?
Przybądź --- słuchay --- sama cię Heloiza wzywa,
Kochanku niech cię wzruszy dola nieszczęśliwa!
Ty w którym Oyca, Brata, Męża znaydowałam;
Ty którego ze wszystkich naywięcey kochałam:
O! miły Abellarze! i ieźliż wzaiemnie?
Córki twey, Siostry, Zony nieznayduiesz we mnie.