Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przybądź więc Abelarze, życia mego życie,
Niechay mię ieszcze Twoie ucieszy przybycie;
Dobro iedne którego serce moie życzy,
Przybądź ieszcze roskoszy znać możem słodyczy;
Szukać ich w oczach naszych, znaleść w naszey duszy.
Goreię --- zapał straszny zmysły moie suszy,
Pozwól niech na twym łonie mdleię z zachwyceniem,
Usta twe memi cisnę, oddycham twym tchnieniem.
O! momenta! znaszże ie! ogniem wszystka płonę!
O! lube upoienie! o roskosz! w niey tonę.
Ucałuy mię --- do twego serca przyciśń moie!
Roskosznym omamieniem łudzim się oboie;
Okropny los twóy u mnie idzie w zapomnienie.
Uciśniy mię! reszte da uczuć zachwycenie.
Co mówię! ach kochanka! niewierz ustom moim,
Jest innych pieszczot rodzay --- oświeć zdaniem Twoim,
Pokaż mi ich powaby, kieruy me stąpienia,
Naucz mię iak mam ięczeć pod jarzmem zbawienia,
Praw Boskich, i miłości okaż świętą drogę,
Jeźli tylko co przenieść nad kochanka mogę,
Pomniey, że ta w ostatek trzoda boiaźliwa,
Przez święte uroczystey przysięgi ogniwa,
Bogu i niewinności poświęconych wiecznie,
Ręki twey przewodniczey wyciąga koniecznie.
Ze wsparciem Twey Nauki, á wzmocnioney rady,
Smakuiąc w prawach Twoich, idąc Twemi ślady,
Chwalebnie swoie będą sprawować stąpienia.
Dłoni Twey dzieło! mur ten świętego zamknienia.