Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wszystko Ci poświęciłam, rozum, honor z cnotą,
Kochałam Abellara! --- i miłą pieszczotą
Uspiona, reszte świata za nic poczytałam,
W Tobie Boga moiego i świat znaydowałam.
Ty wiesz, gdy w sercu Twoim czuiąc zapał luby,
Nalegałeś bym weszła w uroczyste szluby,
Ah! kochanku! mówiłam, co nalegasz o to,
Miłość nie iest występkiem żadnym, ale cnotą.
Po co ią okrutnemi uciskać prawami?
I po co ią wspólnemi krępować związkami?
Miłości wolność działem, przymusu nie lubi,
Podległość ią osłabia, uciążliwość gubi;
Zostawmy podłym duszom związki tak haniebne,
Dla niewiernych kochanków szluby są potrzebne.
Prawa miłość o żadne przysięgi nie stoi,
Ta sama wszystko dobro i cel duszy moi;
Łączmy nasze roskoszy, bez imion złączenia,
Kochaymy się --- dość na tym podług przyrodzenia.
Jak się kochać, podobać, przykład światu daymy,
I samego kochania, w kochaniu szukaymy.
Niechay naywiększy z Królow z Tronu swego zstąpi,
U nog mych złoży berło, darów swych nie skąpi;
Niechay w nadgrodę wdzięków mych któremi płonie
Rękę swą ofiaruie, mieścić chce na Tronie,
W ten czas uyrzysz że więcey serce moie ceni,
Nad wszystkie świata Trony, cel swoich płomieni.
Kochanku! znasz to dobrze --- Tron móy w sercu Twoim,
Serce Twoie wielkością i kresem iest moim.