Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jemu odtąd poświęcam łzy moie... o Boże!
Czyliż Ci płacz nieszczęsnych podobać się może!
Pisuy do mnie, ja tak chcę --- kunszt pełen uroku,
Myśli naszey i serca, tłumaczenia oku.
Przemysł ten w odległości wzaiem rozmawiania,
Abellarze! przedziwna ta sztuka pisania,
Taiemne oświadczenia tak słodkie i rzewne,
Wynalazkiem kochanków muszą bydź zapewne,
Wymówny list swym ogniem sił udziela chuciom,
Kochanki ręka kolor piękny daie czuciom.
Serce własne odkrywa, i bez zapłonienia,
Mieści w nim wszystek zapał tkliwego pragnienia.
Niestetyż! związki nasze choć czyste i prawe,
Za zbrodnię poczytało Niebo nie łaskawe,
Gdy serca nasze lubym zatlały płomieniem,
Gdyś miłość pod przyiaźni oświadczył imieniem.
Oczy twe nowa światłość na ten czas uieła,
W łonie twym dusza moia cała zatoneła:
Bogiem Cię moim znałam, i pomimo względu,
Szukałam tak mię mile łudzącego błędu.
Ah! iak się łatwo miłym Heloizie stałeś!
Na iedne twe skinienie podległą ją miałeś,
W roskosznąś zawsze postać przybierał kochanie;
Wargi twe moim niosły lube przekonanie,
Jak potokiem z wymównych ust Twoich płyneło,
Zupełnie duszę moią i serce uieło.
Poznałam roskosz i iey słodkie zachwycenie!
Wszelki wzgląd obowiązków poszedł w zapomnienie;