Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak tylko przeczytałam te smutne wyrazy,
Nudności serca twego taiemne obrazy,
Uczułam w duszy moiey odnowione rany.
Podnieto ogniow moich! ... o Mężu kochany!
Gdy z tobą, --- iakże miłość iest pełna słodyczy!
Bez ciebie --- iakże miłość iest pełna goryczy!
To mniemam, że cię mirtem związanego skronie,
Roskosznym zachwyceniem piastuię na łonie;
To znowu --- że wśrzód puszczy, samotny stroskany,
Popiołem przykurzony, kapturem odziany:
Wynędzniony, wybladły, i zeschły na twarzy,
Nie znany światu żyiesz za cieniem ołtarzy.
Tam tedy z Abellarem Żona nieszczęśliwa,
Gdy szczęściu jch zawisna Religia, zrywa
Węzeł ten, którym byli tak ściśle spoieni,
Żyć będą oboiętni wzaiem zapomnieni;
Tam rzewnym swe zwycięstwa płacąc narzekaniem,
Bez względnie deptać będą chwałę i z kochaniem.
Pisuy do mnie. Ah! weydźmy w związki inne cale,
Ty moie dzielić będziesz, ja koić twe żale.
Jęczeniom echo naszym odpowiadać będzie,
Echo ściga kochanków nieszczęśliwych wszędzie.
Żaden głos, nieprzyiaciel żaden, ni nic zgoła,
Odiąć nam smutnym płaczu, roskoszy nie zdoła:
Działem naszym łzy, przy nas iest wolność kochania;
Lecz sam Bóg mówisz celem ma bydź jch wylania.
Okrutny! tracąc Ciebie, wszystkom utraciła,
Abellar iuż nie dla mnie --- o doli nie miła!