Trwało to dość długo. Po skończeniu, Candeur wsunął artykuł w kopertę i napisał na niej datę i tytuł. Następnie, koperta umieszczona została w teczce z czerwonej skóry, mieszczącej już kilka innych prac Rouletabilla. Candeur nie rozstawał się z tą teczką ani na chwilę i chował w nią wszystko, od czasu, gdy opuścili Sofię i wstąpili na teren Istrandża Dagu.
Gdy Candeur schował teczkę, Włodzimierz zawołał:
— Już widzę, w jaką pasyę wpadnie Marko Wołoch, gdy nasz dziennik ogłosi szereg korespondencyi Rouletabilla. Jestem pewny, że się biedaczysko rozchoruje.
Marko Wołoch, był to dziennikarz przygodny, bez kwalifikacyj, jeden z wielu, jacy wynurzają się z mętów społecznych, w chwilach wielkich wydarzeń światowych. Zawodowcy pogardzali nim i słusznie, miał on bowiem już rozliczne zajęcia i zawody, a w żadnem nie objawił nawet średnich zdolności. Jednak zarozumiałości mu nie brakowało i uważał się za człowieka, któremu czasu tej wojny przypadło odegrać nader ważną rolę. Piastował narazie zastępczo — aż do przybycia rzeczywistego sprawozdawcy „Nouvelle Presse“, funkcye reportera tego pisma, posiadającego rzeczywiście bardzo szerokie koła czytelników i to go napełniało dumą niesłychaną. Wymienione pismo.
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/21
Wygląd
Ta strona została skorygowana.