Strona:PL Kraszewski - Kościół Święto Michalski w Wilnie.pdf/22

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    Zygmunt August w czasie pobytu swego w Wilnie, proszony usilnie od Ewangelików, chciał ich nareszcie, na silne prośby, odwiedzić. Wybrał się więc z małym pocztem poufałych — aliści w samym korytarzyku na dziedzińce prowadzącym, z krzyżem w ornatach, poselstwo Jezuitów zastępuje mu drogę.
    Ubodło ich, że król ich nieprzyjaciół, nieprzyjaciół wiary, bytnością swoją chciał uszczęśliwić. Klękli w prośbach, żeby tego nie czynił, i całej wymowy, na jaką się zdobyć mogli, użyli do odwrócenia króla od tego zamiaru, oznajmując, że chyba po ich ciałach i karkach przejedzie dalej...
    Trudno było odmówić prośbom tak usilnym.
    Po tłustych Jezuitach niegładka byłaby droga — więc się król wrócił, ale choć o tem historya nie wspomina, ja sądzę, że naokoło obszedłszy, drugą bramą być musiał we zborze...[1]



    1. Opisałem to zdarzenie, tak jakem je słyszał z ust kilku osób; nie wiem, czy jest gdzie wspomniane ale mi się zdaje, że opowiadający musieli się pomylić i położyć na karb Zygmunta Augusta, to co się później wydarzyło.