Strona:PL Kraszewski - Kościół Święto Michalski w Wilnie.pdf/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Wejdźcie — proszę uniżenie;
Mam wina różne gatunki,
Zamorskie antypasty, pachnące korzenie,
Niemieckie, włoskie i francuskie trunki.

Miaskowski.

Był to ranek miesiąca października, jasny, pogodny, piękny, ale zimny. Słońce wznosiło się w całej chwale swojej, ostatkiem ciepła topiąc śnieg przedwczesny bielejący na dachach, i złocąc wyniosłe dzwonnice czterdziestu kościołów Wilna. W mieście ledwie się ruch zaczynał, kupcy ziewając otwierali sklepy, słudzy szli na rynek, Żydzi przemykali się ostrożnie, korzystając z chwili, w której wojewódzka piechota nie krążyła jeszcze w mieście: ona bowiem nie przepuszczała nigdy Żydowi, studentowi i jezuicie. W kościołach posępnie odzywały się dzwony, pobożni śpieszyli na prymaryę, a kilkunastu akademików, z czapkami na bakier, przy szablach, z książkami pod pachą, z kałamarzami za pasem, śpieszyło do Kollegium i Akademii.
Czytelnik myślą przenieść się powinien na plac między Zborem kalwińskim, a kościołem św. Michała...